QUIZ

Co wiesz na temat najgorętszego meczu na całym świecie? Sprawdź swoją wiedzę! ROZWIĄŻ QUIZ

Kiedy rozsądek przestaje mieć znaczenie...

Publicystyka SuperPatsonFCB @05.03.2017 | Przeczytano 3803 razy

Kiedy rozsądek przestaje mieć znaczenie...
Źródło: Sport Verified

W środę o 20:45 oczy całego świata zwrócone będą na Camp Nou. Barcelona stanie przed zadaniem niemożliwym do wykonania.

Środa, 8 marca. Godzina 22:42. 92. minuta rewanżowego spotkania z PSGNeymar dośrodkowuje piłkę w pole karne z rzutu rożnego, ta odbija się od kilku zawodników mistrza Francji. Wreszcie dobiega do niej Leo Messi i z wielką wściekłością umieszcza ją w górnym rogu bramki Kevina Trappa. Katalończycy prowadzą 4:0 i doprowadzają do dogrywki. W niej ponownie udowadniają swoją wyższość i wywalczają awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Nieprawdopodobne? Owszem, powiedziałbym nawet, że abstrakcyjne. Jednak na te półtorej godziny w środku tygodnia, słowo "rozsądek" przestanie mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczyć się będzie serce i wiara.

Tak, jak miało to zresztą miejsce niemal trzy tygodnie temu. Zwycięstwo Paryżan w takim stosunku nie było przewidywane nawet przez najbardziej zagorzałych kibiców, a co dopiero racjonalistów z krwi i kości. O tamtym meczu napisane zostało już niemal wszystko. Skumulowały się wtedy niemal wszystkie złe rzeczy, efekt widzieliśmy na boisku. Barcelona nie istniała, idealnie pokazują to bramki zdobywane przez Francuzów w drugiej połowie, jak i ogólny obraz całego spotkania. Na jakiej więc podstawie staram się przeforsować przekonanie o tym, że Katalończycy mogą odrobić straty?

Nie będę tutaj przytaczać różnych statystyk, nie będę mówić o tym, że w historii Ligi Mistrzów jeszcze żaden zespół nie awansował po porażce 0:4, wreszcie nie będę mówić o tym, że UEFA na tej właśnie podstawie daje Paryżanom 100% szans na awans. Odpowiedź na postawione wyżej pytanie jest następująca: na takiej podstawie, że jestem kibicem. Kibicem, a nie sympatykiem. Choćby na Barcelonę spadły tego dnia największe klęski świata, ja o 20:40 założę koszulkę Blaugrany, zgaszę światło i usiądę przed telewizorem wierząc w cud.

Ten cud wcale nie musi być niemożliwy. Osobom, które nakręcają się na awans, bo Barcelona wygrała 5:0 z Celtą, a PSG wymęczyło zwycięstwo 1:0 z Nancy po karnym w 80. minucie odradzałbym takie pompowanie balonika (tak, w tym wypadku to jest to zjawisko), ponieważ mecz meczowi nierówny, a ciężko skupić się na meczu z takim rywalem, mając w perspektywie wyprawę na Camp Nou. Swoje zrobili. Wiadomo, profesjonalne podejście i te sprawy, ale w piłkę nożną (na szczęście) grają ludzie, a nie roboty, którzy mają w perspektywie kalendarz swojego zespołu.

Czasami wiele osób zapomina o tym, jakże prostym, fakcie. To są ludzie. Zarówno jedenastka biegająca na boisku, jak i trener siedzący na ławce, a przez cały tydzień szukający rozwiązań na poprawę gry zespołu. My, kibice, oglądamy zaledwie dziewięćdziesięciominutowy efekt całotygodniowych przygotowań (no, w przypadku dwóch meczów w tygodniu jest on 180-minutowy). To, że akurat ci piłkarze grają w Barcelonie, oznacza jedynie to, że albo bardzo dobrze prezentowali się w innych klubach i zostali wybrani jako ci, którzy mają wzmocnić i tak już bardzo dobry zespół, albo to, że przebrnęli przez młodzieżowe drużyny, wyróżniali się, a dzisiaj są jednymi z najlepszych piłkarzy świata. I tylko to. A nie to, że są robotami i w każdym meczu będą wygrywać różnicą pięciu bramek, nie dając szans piłkarzom rywali.

Oczywiście - porażka w takim stosunku jak ta z PSG nie przystoi Barcelonie. Jednak przecież nieraz na pewno macie dni, kiedy nogi was nie słuchają, nie macie swojego dnia i najchętniej przesiedzielibyście cały dzień w domu. I nie jest to kwestia waszego lenistwa czy braku profesjonalizmu - tak już po prostu jest. Niezależnie czy chodzisz do szkoły, zarabiasz 2000 złotych na miesiąc, czy milion euro tygodniowo. Tacy piłkarze też mają psychikę, która lubi płatać różne figle.

Osobiście każdemu z Was, drodzy czytelnicy, życzę, żeby każda Wasza decyzja była dobra i pozbawiona błędów. Problem w tym, że to jest niemożliwe. Wiecie jakie wybory najlepiej kształtują człowieka? Takie, po których się wyciąga wnioski. I Luis Enrique, owszem, podjął fatalne decyzje przed i w trakcie meczu z PSG, ale to dlatego, że jest człowiekiem. Nie robotem, który ma w sobie opcję "pokaż najlepszy wybór", albo "zobacz co się stanie, jeśli to wybiorę". Każdy ma prawo do błędu. A czy pracuje na kasie w sklepie, czy jako trener Barcelony - raz na jakiś czas zdarzyć się może każdemu. Najważniejsze jest to, jak się swoją pracę wykonuje przez cały okres jej trwania. A 8 na 10 możliwych trofeów, zostanie Trenerem Roku FIFA, najwyższy procent wygranych w La Lidze spośród trenerów Barcy chyba jednak pokazują, że Lucho jest kimś więcej niż tylko nieudacznikiem, który nie potrafił zneutralizować PSG. Zresztą odnoszę wrażenie, że po spotkaniu z Francuzami się zreflektował i postawił na taktykę, która jeszcze niejednemu zespołowi w tym sezonie przysporzy kłopotów. Coś mi mówi, że to będzie bardzo mocne pożegnanie Enrique Barceloną.

Już nie mogę się doczekać środy. Niestety nie mogę zrobić wiele więcej niż tylko oglądać spotkanie mojej ukochanej drużyny w telewizji, jednak gorąco liczę na to, że ci, którzy pojawią się tego wieczoru na Camp Nou zedrą sobie gardła i będą żywo dopingować Katalończyków. Przy takiej pojemności stadionu to wydaje się normą. Krytykować można w rozmowach z przyjaciółmi, w domu, po meczu. W jego trakcie, siedząc na trybunach, trzeba dopingować i wspierać zespół. Jeśli Barcelona gra słabo - piłkarze o tym wiedzą, ręczę za to (reakcja Messiego po golu z Leganes była spowodowana przecież niczym innym jak tym, w jakim stylu to zwycięstwo było wywalczone). Kibice właśnie wtedy powinni najbardziej zawodników wspierać. Gwizdanie, choć nieraz potrzebne, nie jest konieczne.

I na koniec proste pytanie - dlaczego mam nie wierzyć? Czy życie oparte tylko na rozumie byłoby ciekawe? Jestem kibicem Barcelony ze stosunkowo dość krótkim stażem (2011 rok), jednak futbol nauczył mnie już wielu rzeczy. Przede wszystkim jednak, zespół który praktycznie co roku wygrywa mistrzostwo Hiszpanii, walczy w Lidze Mistrzów, wygrywa Puchar Króla, dostarcza nam emocji praktycznie co tydzień, zasługuje na to, by w niego wierzyć, a przynajmniej nie wieszać na nim psów po nieudanym występie. To jest Barcelona, która zdolna jest do rzeczy wielkich. I mam przeczucie, że w środę będzie grubo.

A jeśli się nie uda dokonać historycznej remontady? Na pewno będzie mi smutno, jednak życie idzie dalej. W czwartek znów z dumą założę koszulkę Barcy i będę paradował w niej przed oczami tych, którzy niekoniecznie do Katalończyków pałają sympatią. I tego wszystkim Wam życzę - wielkiej wierności, ale i wiary, bo nie takie rzeczy futbol już widział.


ZOBACZ TAKŻE: FC Barcelona - Celta Vigo (5-0) [FOTORELACJA]


Autor tekstu: Patryk Tabak


Źródło: Tekst własny

Tagi: Barca, fc barcelona, FCB, felieton, Liga Mistrzów, PSG, publicystyka

Ankieta - wypowiedz się!

Czy Barcelona zdoła awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów?

Komentarze Disqus

comments powered by Disqus

Komentarze (6 opinii) Obserwuj

Poziom: 41
dodano: 22.03.2017, 06:32, #1 budrys60
Będzie dobrze.
+ 0 -
Poziom: 66
dodano: 05.03.2017, 21:27, #2 LukiGK1
Najważniejsze, że damy z siebie wszystko w tym rewanżu. Jak awansujemy to będzie fajnie, a jak nie to żalu nie będę miał, bo już po pierwszym meczu się pogodziłem z najgorszym i to nie chodzi o to, że nie wierzę w zespół. Bo wierzę i to bardzo, ale jestem realistą i taki wynik odrobić jest bardzo trudno. Zagraliśmy piach w Paryżu i nawet najlepszy w naszym wykonaniu mecz rewanżowy może nam nic nie dać. Cokolwiek się stanie to zawsze będę trzymał kciuki za naszych piłkarzy.
+ +1 -
Poziom: 41
dodano: 05.03.2017, 17:13, #3 Redakcja: Izka
Sytuacja jest bardzo trudna, ale...
...w 2013 graliśmy pamiętny rewanż z Milanem i to w dodatku nie u siebie a na San Siro. Po kompromitującej porażce 0-2 na Camp Nou większość skreśliła już Barce z Ligi Mistrzów po tamtym meczu. Jak wszyscy pamiętamy, remontada zakończyła się wyśnionym wynikiem 4-0 dla Barcy i awansem w pięknym stylu.

Nie twierdzę, że cuda mają zdarzać się za każdym razem, kiedy Barca da ciała w pierwszym spotkaniu. Na pewno będą (i bywały już) także mecze, za które trzeba było słono zapłacić. Tym przykładem dotyczącym remontady w Mediolanie chciałam pokazać, że sam fakt STRZELENIA 4 BRAMEK w rewanżu jest jak najbardziej możliwy. A to już doprowadza do dogrywki. Dla jednych - czyste gdybanie (z czym nie sposób sie nie zgodzić). Dla drugich - rzeczywisty przykład z przeszłości, który jakieś odzwierciedlenie może mieć także obecnie.

Tak jak PSG w lutym zagrało swój "mecz życia" - bo dosłownie wszystko im wychodziło, a co więcej Barcelona z kolei popełniała wszystkie możliwe błędy, jakie tylko się dało - tak samo tym razem sytuacja może być o 180 stopni odwrócona. Czemu tym razem to Paryżanie nie mieliby być tymi, którym piłka przeszkadza biegać po boisku, a to Katalończycy wzięliby na siebie ciężar gry? Równie dobrze w rewanżu to Barca może trafić z wyśmienitą formą (którą od lutego nieco poprawili), a dodatkowo powinien motywować ich fakt, że Lucho zdecydował się opuścić klub po sezonie, ergo wypadałoby zrobić wszystko, co tylko sie da, aby umilić mu jakoś ostatnie miesiące w Barcelonie.

Reasumując, nie chcę nikomu wciskać kitu, że remontada jest na wyciągniecie ręki. Barca jest dalej od awansu, niż kiedykolwiek wcześniej była. Chcę tylko zaznaczyć, że strzelenie czterech bramek w 90 minut jest nie tylko matematycznie prawdopodobne, ale także wykonalne. Czas pokaże, co się stanie. Mam jedynie nadzieję, że w nadchodzącym meczu Blaugrana pokaże charakter, bo jakikolwiek wynik by nie był, ważne żeby zagrać jak na FC Barcelonę przystało.
+ +2 -
Poziom: 42
dodano: 05.03.2017, 17:54, #4 jeykey1543
Kiedyś z Bayernem liczyłem na taką samą remontadę, ale Barca grała wtedy równie duży kał jak z PSG. Do tego kontuzja Messiego. Człowiek liczył i się przeliczył. Po meczu z PSG nie miałem złudzeń, że da się to naprawić. Jednak przez ten okres wiele się zmieniło, a przede wszystkim gra Barcy. Dużo będzie zależeć od pierwszych 15 minut. Trzeba stłamsić PSG i liczyć na cud. Wtedy jestem pewy wygranej Barcy, ale czy starczy goli? Zobaczymy.
+ +1 -
Poziom: 42
dodano: 05.03.2017, 17:49, #5 jeykey1543
Widzę w ankiecie wielka jest wiara kibiców w ukochany klub. Mamy 1% szansy na awans i 99% wiary :) Barca może dokonać cudu na Camp Nou.
+ +1 -
dodano: 05.03.2017, 17:49, #6 Stary Dziad [31.0.32.***]
..stanie, zdaniem piszacego ten niebanalny tekst, przed zadaniem niemozliwym do wykonania.
TO KOMPLETNA NIEPRAWDA.
A to za jacys statystycy w UEFA daja zero szans Barcelonie - to t o t a l n a tych idiotow kompromitacja.

Starystyki i historia nie ma w tym meczu ZADNEGO znaczenia.
Jedynie perfekcyjna gra w obronie i skutecznosc.
BARCELONA moze byc nie do zatrzymania i awansowac dalej.
Odprawiala z Camp Nou wielkie firmy z bagazem 3-4 bramek.
Milan, M. City, PSG, Bayern. Wygrywala z realem wyzej niz czterema i to nawet w madrycie.
To ten klub moze swietna niespotykana gra i determinacja wykonac to niby dla matolow - niewykomalne zadanie.
Trudne ale JAK NAJBARDZIEJ MOZLIWE.
+ +3 -
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.