QUIZ

Sprawdź, ile wiesz o Atletico Madryt! ROZWIĄŻ QUIZ

Adiós La Liga? Dla kogo mistrzostwo?

Publicystyka SuperPatsonFCB @01.02.2017 | Przeczytano 1243 razy

Adiós La Liga? Dla kogo mistrzostwo?
Źródło: Sport

Do lutego Barcelona przystępuje z nadzieją odrobienia strat do Realu Madryt. Czy jest to możliwe?

Odpowiedź jest prosta - szanse są zawsze. Problem w tym, że prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest po prostu małe. Przypomnijmy, na dzień 1 lutego (a więc po rozegraniu 20 ligowych spotkań), tabela prezentuje się następująco:

Teoretycznie więc wszystko da się jeszcze zrobić, bo cztery punkty (maksymalnie siedem) do odrobienia w osiemnastu spotkaniach to nie jest coś, co dla Barcelony byłoby wielką mission impossible. Problem by był, gdyby strata do lidera wynosiła tyle, ile w przypadku chociażby Atletico, które przed sezonem też deklarowało wielkie cele. Rozchodzi się jednak o coś innego - moim zdaniem w tym sezonie na mistrzostwo po prostu nie zasługujemy. Od meczu z Alaves, gdy włączam transmisję, nie mam pojęcia jaką Barcę zobaczę. Spójrzmy chociażby na ostatnie spotkanie z Betisem - po serii kolejnych zwycięstw Katalończycy niemiłosiernie męczyli się na boisku zespołu z Andaluzji. Owszem, sędzia swoje trzy grosze dołożył, ale gra nie była godna mistrza Hiszpanii. Nie pierwszy raz w tym sezonie.

Real z kolei konsekwentnie zbudował sobie przewagę i jej broni, a nawet gdy potraci oczka, pojawiają się straty punktów rywali i nagle wraca ona do stanu sprzed paru kolejek. Niejednokrotnie denerwowałem się w tej kampanii, gdy Los Blancos zdobywali bramki w końcówkach i notowali kupę szczęścia, bo gdyby nie choćby Ramos, Real miałby dzisiaj pięć punktów mniej (a wymieniam tylko mecze z Deportivo i Barcą). Pozostaje tylko kwestia, czy głupi zawsze ma szczęście czy jednak szczęście sprzyja lepszym. Moim zdaniem tym razem w grę wchodzi druga wersja. Podopieczni Zidane'a w tym sezonie są po prostu lepsi od Barcelony. Zamiast porównywać urywki poszczególnych meczów, zerknijmy na głębię składu. Gdy Benzemie w ostatnim spotkaniu z Realem Sociedad nie szło, Francuz wprowadził Moratę, który odwdzięczył się bramką (nawet dwiema, ale jedna ze spalonego).

Dla porównania - Luis Enrique remisując w Sewilli zamiast wprowadzić zakupionego za 30 milionów euro Alcacera, zmienił system na 4-2-3-1 poprzez danie szansy dwóm bocznym obrońcom. Lecimy dalej - wskutek kontuzji do składu lidera wkroczył Kovacić. I zrobił to z wielkim przytupem, gra bardzo dobrze, ciągnie grę swojego zespołu. Gdy z kolei w Barcelonie nie może grać Iniesta, traci na tym cały zespół, a do niedawna najlepsza formacja na świecie staje się najsłabszą w klubie (kwestia uzależnienia od 33-letniego zawodnika też najlepiej o tej formacji nie świadczy). Również kwestia obrońców, szczególnie bocznych, moim zdaniem w Realu wygląda lepiej. Roberto momentami sprawia wrażenie zawodnika zajechanego (nic dziwnego), mało dającego w ofensywie i zwalniającego akcje, zaś Alba czy Digne choć prezentują lepszy poziom, to moim zdaniem mimo wszystko gorszy od Marcelo.

W hiszpańskiej prasie, a zarazem i na polskich serwisach, często pojawiają się tabele błędów sędziowskich - obrazują one ile punktów miałyby zainteresowane zespoły gdyby arbitrzy były nieomylni. Z tego co widziałem, a widziałem takich analiz kilka, są one po prostu jednostronne. Doliczają punkty Barcelonie (całkowicie słusznie w przypadku meczu z Malagą, ale nikt mnie nie przekona co do tego, że jeśli sędzia podyktowałby karnego w meczu z Villarrealem [stan 0:1] i uznał bramkę z Betisem [0:1], to Duma Katalonii by mecz wygrała - równie dobrze to rywale po stracie gola mogliby nabrać wiatru w żagle), a odejmują Realowi, niejako zapominając, że w wielu przypadkach błędy były przy wysokim prowadzeniu, które nie wypaczyło wyniku spotkania. Do czego zmierzam - nie chcę nagłaśniać idei, jakoby sędziowie gwizdali przeciwko Barcelonie. Oglądam wiele spotkań ligi hiszpańskiej, także, wydawałoby się, mało istotne spotkania na dole tabeli, i tam również przypadków karygodnego sędziowania jest co nie miara. Taka to już ta nasza ukochana liga - zespoły najlepsze, sędziowie najgorsi.

Zamiast patrzeć się na panów w żółtych koszulkach z gwizdkiem w ręku, zerknijmy chociażby na Neymara. Jest on niejako symbolem nieskuteczności w tym sezonie. Wystarczy powiedzieć, że gdyby Brazylijczyk wykorzystał fantastyczne okazje w meczach z RealemMalagą (w ostatniej akcji meczu) i sobotnim z BetisemBarcelona byłaby liderem ligi. A wymieniłem tylko niektóre spotkania. Dlatego nie przekonuje mnie mówienie, że Brazylijczyk ma asysty. Okej, świetnie. Ale od członka najlepszego tridente w historii piłki nożnej oczekuje się czegoś więcej, niż trzy bramki od października (szczególnie jeśli zobaczymy, że dwie z nich to rzuty karne, a jedna padła przy stanie 3:0). 

Kluczowy dla kwestii mistrzostwa będzie luty. Albo Real Madryt potraci punkty tam, gdzie ma to zrobić, albo usadzi się na fotelu lidera jeszcze wygodniej i z góry będzie patrzeć na usiłujący cokolwiek zrobić peleton. To właśnie w tym miesiącu Los Blancos czekają cztery wyjazdowe spotkania. Podejmą ich kolejno CeltaOsasunaValencia i Villarreal. Szczerze spodziewam się ich straty punktów w dwóch spotkaniach, chociaż hiszpańskie media spodziewają się, że ci pierwsi zagrają rezerwowym składem z powodu dwumeczu w półfinale Pucharu Króla z Alaves. Beniaminek z Pampeluny przesadnie fenomenalnie sobie nie radzi, jednak Nietoperze wracają do formy, zaś Żółta Łódź Podwodna jest groźna dla każdego. Katalończyków w tym miesiącu także czekają bardzo ciężkie mecze, jak chociażby z Athletikiem Bilbao u siebie i Atletico na wyjeździe. Będąc szczerym - jeśli Barcelona wygra wszystkie ligowe mecze w tym miesiącu, jestem przekonany, że przewaga lidera ulegnie znacznemu zmniejszeniu. Jeśli nie - tytuł bardzo zbliży się do Madrytu.

Żeby nie było, bo sam artykuł wyszedł dość pesymistycznie, wciąż wierzę, że to Katalończycy przywdzieją mistrzowską koronę po raz trzeci z rzędu. Problem w tym, że mistrzostwa wcale nie wygrywa się zwycięstwami z wielkimi zespołami, a ciułaniem punktów z tymi średniakami. W tym sezonie głupich wpadek było już zbyt wiele i nie wydaje mi się, by podopieczni Luisa Enrique na tym poprzestali. Obym się mylił...

 


ZOBACZ TAKŻE: Oficjalnie: Santiago Bueno i Ezekiel Bassey piłkarzami Barcy B


Oglądaj LaLiga Santander tylko w ELEVEN SPORTS!


Źródło: Tekst własny

Tagi: Barca, fc barcelona, FCB, Felietony, La liga, publicystyka, Real Madryt

Ankieta - wypowiedz się!

Kto zdobędzie mistrzostwo Hiszpanii w tym sezonie?

Komentarze Disqus

comments powered by Disqus

Komentarze (7 opinii) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 41
dodano: 02.02.2017, 15:12, #1 jeykey1543
Póki co strata to 4 punkty. Tyle Real musi zgubić żeby Barca wygrała. Niestety jak pisałem przez cały rok Real tego sezonu nie wygra tylko Barca może przegrać. Tracimy głupie punkty ze słabeuszami. Pewne jest, że Real straci te 4 i nawet więcej pkt, ale ile straci Barca? Oto jest pytanie.
dodano: 01.02.2017, 17:46, #2 Zbiciu [31.183.139.***]
Gdyby sędziowie dobrze sędziowali, wciąż nie moglibyśmy być pewnib czy rzeczywiście Barca by wygrała, bo może przeciwnik złapałby wiatr w żagle. Jednak jeśli Neymar by wykorzystywał sytuacje, to przeciwnicy już tego wiatru by nie mieli?
Konsekwentnie - nawet, jeśli Neymar wykorzystałby każdą sytuację, ciągle byłoby ryzyko straty punktów. Powodem nie jest sam napastnik z Brazylii...Tutaj wiele czynników składa się na słaby wynik Barcelony. Kilka z nich zostało wymienionychb owszem, ale moim zdaniem za dużo zrzucone jest na Brazylijczyka.
Poziom: 20
dodano: 01.02.2017, 17:52, #3 Redakcja: SuperPatsonFCB
Gdyby Neymar wykorzystał sytuację z Malagą, rywale nie dostaliby wiatru w żagle, gdyż była to ostatnia akcja meczu i po prostu nie mieliby czasu.
Co do El Clasico - masz rację, nie jest powiedziane, że gdyby było 2:0, Real by nie zremisował, ale znacznie bardziej prawdopodobne jest utrzymanie dwubramkowego prowadzenia u siebie niż zdobycie bramki na 2:1 w meczu wyjazdowym w ostatnim kwadransie meczu (a taką misję miałaby Barca, gdyby sędzia uznał gola z Betisem).
dodano: 01.02.2017, 14:15, #4 Stary Dziad [37.248.161.***]
Jak tam redaktor, klawiatura gorąca jeszcze? A pot na czole?

Pesymizm walczy w Tobie z optymizmem.
"wciąż wierzę, że to Katalończycy przywdzieją mistrzowską koronę po raz trzeci z rzędu"
Dobra, to jeszcze z Tobą nie tak źle.

Nie wygrywa się ligi w lutym, tylko w wyniku sumy punktów zdobytych we wszystkich meczach od sierpnia do ostatniej kolejki w maju.

Zespół nia gra źle. Czasami - tak, mają jakieś przestoje. Jak każdy.
Ale to m.in. "błędy" - czytaj OSZUSTWA bezkarnych sędziów, zabrały Barcelonie w granicach 10 punktów.
To b.dużo. Byliby teraz przed realem, nawet gdyby ten wygrał już zaległy mecz.
Mistrzostwo zdobyć będzie więc ciężko, nie poprzez słabą własną grę, bo takiej nie ma. Jest czasem słabsza, a najczęściej dobra, b.dobra lub wyborna. Dająca zwycięstwa i punkty.
Ale głównie właśnie przed drukowanie pod real. To się na pewno nagle nie skończy, więc widzimy co się dzieje. Tak było identycznie w sezonie, gdy ostatnio grajki pereza zdobyli tytuł.
W meczach gdzie stracili przez drukarzy punkty, grali b.dobrze, bo je "wygrali", choć nie zdobyli po 3 punkty.

W lutym jest oczywiście wiele ciekawych spotkań plus LM, ale nie będą one decydujące.
Poza tym zaległego póki co jeszcze real nie wygrał. Nie grają wybitnie ostatnio plus masa kontuzji. Punkty nie jeden raz im polecą.

Także wyluzuj chłopie poślady i trzymaj kciuki.
P.S. Neymar nie strzela? Ale inni robią to za niego...
Poziom: 20
dodano: 01.02.2017, 14:50, #5 Redakcja: SuperPatsonFCB
1. "Jak tam redaktor, klawiatura gorąca jeszcze? A pot na czole?" - żadnej z tych rzeczy nie ma, nie było i nie będzie ;)
2. "Pesymizm walczy w Tobie z optymizmem." - zgadza się.
3. "Także wyluzuj chłopie poślady i trzymaj kciuki." - pośladku zluzowane są cały czas, podobnie jak zaciśnięte kciuki.
4. "P.S. Neymar nie strzela? Ale inni robią to za niego..." - no problem w tym, że nie robią. Powtórzę - zawodnik tak drogi, tworzący najlepsze trio w historii, będący swego czasu na trzecim miejscu ZP - to zobowiązuje. Jak ma setkę, to musi ją wykorzystać, a nie liczyć, że ktoś zrobi to za niego. Z Realem mógł poprawić potem Messi, ale także się pomylił, skończyło się na 1:1. Z Malagą miał match ball na głowie w 94 minucie, nie trafił, 0:0. Tutaj są już cztery punkty, które dzisiaj w tabeli mogłyby być.

Po prostu jestem przeciwny stwierdzeniom, że Barcelona jest najlepsza zawsze i wszędzie, że pomoc Barcelony jest najlepsza na całej planecie, a w każdym spotkaniu gnieciemy rywala i powinniśmy wygrywać 3/4:0. Błąd z Betisem był, ale to, jak zagraliśmy, to była po prostu porażka. Pierwsze pół godziny z Eibar - fatalne. Mecz z RSSS - fatalny. Drużyna w tym sezonie jest nieskuteczna.
dodano: 01.02.2017, 15:23, #6 Stary Dziad [37.248.161.***]
Sa zbyt czesto nieskuteczni to fakt. I to zabiera takze punkty i denerwuje.
Natomiast nie ma zespolu ktory wszystkich gniecie na kazdym froncie i dlugie lata non stop. To jest niemozluwe.
Ale oni - Barceoona robia to ze wszystkich na tej planecie (innych nie ogladam) i tak najlepiej, najczesciej i najskuteczniej.
Troche tych wazonow, garnkow o rozmaitych ksztaltach do klubowej gabloty weszlo w XXI choxiazby wieku.
Inni pewnie razem wzieci tyle nie maja.

Badzmy dobrej mysli.
Ja licze ze jeszcze sa w stanie wskoczyc na poziom wyzej ale potrzebny jest pelny sklad z Iniesta...
Poziom: 37
dodano: 01.02.2017, 12:39, #7 budrys60
Świetny artykuł,prawdy nie da się po prostu ukryć.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.