QUIZ

Sprawdź, ile wiesz o karierze Carlesa Puyola! ROZWIĄŻ QUIZ

MSZ #3 - Empezaremos una nueva cosa!

Publicystyka SuperPatsonFCB @08.08.2016 | Przeczytano 1400 razy

MSZ #3 - Empezaremos una nueva cosa!
Źródło: eurosport.com

Jutro o godzinie 20:45 oficjalnie rozpocznie się sezon 2016/17 w Europie!


Zapraszam Was bardzo serdecznie do zapoznania się z poniższym tekstem. Z dziennikarskiego obowiązku dodam, że jest on jedynie moją opinią, nie zaś stanowiskiem redakcji barca.pl. Kolejne odcinki felietonu ukazywać się będą nieregularnie. 


Empezaremos una nueva cosa, jak śpiewa Marquess w piosence Vayamos Compańeros, a raczej: Una nueva temporada. Czyli, tłumacząc z mojego ukochanego języka hiszpańskiego - rozpoczynamy nowy sezon! Zanim zabrzmi pierwszy gwizdek w najsilniejszych ligach europejskich, zanim Legia Warszawa awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów, jutro o godzinie 20:45 Real Madryt zagra z Sevillą w meczu o Superpuchar Europy. Mecz ten symbolicznie uznaje się za rozpoczęcie nowego sezonu w Europie. Co nas w nim czeka?

Otóż prawdopodobnie zwycięstwo podopiecznych Zinedine'a Zidane'a na inaugurację kampanii 2016/17. W zespole z Andaluzji zmienił się trener, został nim Jorge Sampaoli, dodatkowo na Ramón Sanchez Pizjuan nie ma już Kevina Gameiro - strzelca dla zdobywcy Ligi Europy wyborowego. Apogeum formy raczej szykowane jest na inaugurację ligi niż Superpuchar Europy, o które nikt do byłego selekcjonera reprezentacji Chile pretensji mieć, w razie porażki, nie będzie. Celem Sevilli, jak w każdym sezonie zresztą, jest czwarte miejsce na mecie rozgrywek. Problem w tym, że zrealizować go będzie bardzo ciężko. Dość powiedzieć, że w poprzedniej kampanii drużyna Emery'ego nie potrafiła zdobyć kompletu punktów na wyjeździe. Ciekawić każdego powinna postawa Valencii, która po poprzednim, złym sezonie, będzie chciała wrócić na właściwe tory i może znacząco pokrzyżować punkty Andaluzyjczykom.

Dość jednak o Sevilli i Valencii. Jeśli przydarzy się odpowiednia okazja, i o nich w swoim cyklu felietonów napiszę. Chciałbym skupić się na wielkiej trójce, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że hiszpańskiego Leicester nie będzie. Mistrzem zostanie ktoś z zestawu Barcelona - Real - Atletico. To po prostu liga trzech wielkości.

No właśnie. Zajmijmy się na moment Realem, który, o dziwo, nie zdecydował się (jeszcze?) zakontraktować w tym okienku żadnego zawodnika. Nie licząc Moraty, który kiedyś już w Madrycie grał, a ostatnie lata spędził w Juventusie. Dzisiaj oficjalne potwierdzenie znalazły przenosiny Jese do PSG. Ostatnie lata upływały pod znakiem minimum jednego sensacyjnego zakupu Los Blancos. Ktoś medialny musi przyjść, żeby $$$ były na swoim miejscu. Tym razem tak się (na razie?) nie stało. Ma to swoje dobre i złe strony - drużyna jest zgrana, pracowała ze sobą w poprzednim sezonie. Z drugiej strony - na Realu ciąży zakaz transferowy, który w życie ma wejść od kolejnego okienka transferowego (ostateczna decyzja zapadnie 13 sierpnia). Oznacza to, że z taką kadrą trzeba będzie pozostać minimum do zimowego okienka transferowego w sezonie 2017/18. Nas to wprawdzie martwić nie powinno, jednak osobiście mam przeczucie, że ktoś do Madrytu zawita. Kampania 2016/17 zweryfikuje wreszcie Zidane'a w roli trenera. Pierwszy sezon w całości jego, okres przygotowawczy jego, pomysły na grę jego. Wymówek nie będzie. Jeśli Zizou w tym sezonie coś znaczącego wygra - będzie można mówić, że jest dobrym trenerem bez zająknięcia. Mam oczywiście nadzieję, że Real w tym sezonie nie wygra niczego, natomiast intuicja mówi, że może być inaczej. Mistrzostwo to na ten moment loteria, nie widzimy gry zespołu, a całość rozgrywek stanowi 38 spotkań. A Liga Mistrzów? Może być w zasięgu... Szczególnie, jeśli los będzie przydzielał w Lidze Mistrzów drużyny, umówmy się, nie będące potęgami. Ale nie jestem kobietą, więc mam nadzieję intuicja mnie myli. 

Atletico? Mistrzostwo w sezonie 2013/14 było sensacją, ewentualne w sezonie 2016/17 będzie jedynie niespodzianką i to wcale nie jakiegoś wielkiego kalibru. Diego Simeone stworzył na Vicente Calderón drużynę zdolną do wszystkiego. A Atletico nie jest zespołem dla każdego - już po rozpoczęciu przedsezonowych przygotowań internet obiegł filmik, na którym jeden z nowych piłkarzy wymiotuje po wyczerpującym treningu. Taki to już styl, a skoro działa - nie ma sensu go zmieniać. Sam wielokrotnie narzekałem na styl prezentowany przez drużynę Cholo, jednak tak grać też trzeba umieć. Uważnie w defensywie, wyprowadzając znakomite kontry. W końcu gdyby to był antyfutbol, ta drużyna nie biłaby się o mistrzostwo w poprzednich latach i nie docierała do finału najbardziej prestiżowych rozgrywek w piłce klubowej. Dlatego nie mam wątpliwości, że w tym sezonie znów nie zobaczymy wirtuozerskich Colchoneros, tylko drużynę, mozolnie ciułającą kolejne punkty. Aż uciuła ich tyle, że skończy na podium.

Kto oprócz Realu może mieć szanse w najbardziej elitarnych rozgrywkach LM? Oczywiście Barcelona, która mądrze się wzmacnia i poprzez sprowadzenie nowych zawodników ma odciążyć tych z podstawowego składu, dzięki czemu w kwietniu, w decydującym momencie sezonu, być może uda się uniknąć zmęczenia. Siłą rzeczy trzeba do tego duetu dodać Atletico, które w ostatnich trzech latach dwukrotnie dochodziło, i przegrywało, do finału tych rozgrywek. Niebezpieczny będzie Bayern, który kadrę ma bardzo mocną. Carlo Ancelotti potrafi Ligę Mistrzów wygrywać (La Decimę na Bernabeu będą mu pamiętać do końca świata i o jeden dzień dłużej). Niesamowicie mocny jest Juventus, który naprawdę może namieszać. No chyba, że w decydującym momencie Higuain zawiedzie. Może Borussia Dortmund? Chciałbym, jednak ćwierćfinał to chyba szczyt marzeń dla drużyny Tuchela. Osobiście życzę im jak najlepiej, podobnie jak Liverpoolowi, którego niestety w obecnej edycji nie zobaczymy. Pisząc o Lidze Mistrzów nie można nie wspomnieć o fenomenalnym losowaniu Legii. Rywali pokroju Dundalk, z całym szacunkiem, oczekiwaliśmy w II rundzie eliminacji. Być może więc będzie to przełomowy rok dla polskiego futbolu. Ćwierćfinał mistrzostw Europy połączony z fazą grupową Ligi Mistrzów? Tego jeszcze nie grali. Oprócz stołecznych piłkarzy naszą uwagę powinny przykuć inne spotkania. Celtic, który prześlizgiwał się przez kolejne rundy zagra z dobrze dysponowanym Hapoelem, w moim zdaniem najciekawszym starciu IV rundy eliminacji Villarreal podejmie Monaco, zaś łatwo nie będzie miał Pep Guardiola, którego czeka rywalizacja ze Steauą. Pewne jest jedno - będą emocje! Pozostaje nam czekać, zostało raptem kilka dni.

******

Zachęcam do zapoznania się ze wcześniejszymi odcinkami cyklu felietonów Moim Skromnym Zdaniem:

MSZ #1 - "Leo, que te pasa?", czyli kwestia opuszczenia reprezentacji przez Leo Messiego

MSZ #2 - "Czyste szaleństwo", czy trwające okienko transferowe jest udane dla Barcelony?

Autor tekstu: Patryk Tabak


Źródło: Tekst własny

Tagi: fc barcelona, Moim Skromnym Zdaniem, sezon 2016/17

Komentarze Disqus

comments powered by Disqus

Komentarze (7 opinii) Obserwuj

Poziom: 66
dodano: 08.08.2016, 23:35, #1 LukiGK1
Fajnie by było trafić w grupie na taką Legię. Polska piłka na pewno też by na tym zyskała jakby do Warszawy przyjechała grać Barcelona w LM. Dodatkowo Polska zdobyłaby trochę punktów do rankingu i w przyszłym sezonie w eliminacjach do LM może grałyby dwie polskie drużyny.
Życzę Legii awansu do tegorocznej Ligi Mistrzów. Nigdy za nimi nie przepadałem, ale ktoś z Polski musi w końcu zagrać w tych rozgrywkach po za tym oni mistrzostw Polski w ostatnich latach trochę wygrali więc na to zasłużyli.
+ +1 -
Poziom: 21
dodano: 09.08.2016, 10:12, #2 Redakcja: SuperPatsonFCB
Sprawa z rankingami jest trochę trudniejsza. W następnym sezonie na pewno będzie jedna drużyna w eliminacjach, poza tym prawdopodobnie spadniemy z 18 miejsca w rankingu UEFA - a możliwość wystawienia większej ilości drużyn dają pozycje 15+. Paradoksalnie o punkty do rankingu łatwiej jest w Lidze Europy. W obu rozgrywkach krajowa federacja zyskuje 0,500 pkt za każde zwycięstwo i 0,250 za każdy remis (w eliminacjach - 0,250 za zwycięstwo, 0,125 za remis). Różnica jest taka, że za awans do LM federacja z urzędu zyskuje 1,000 pkt - czyli tyle, ile za dwa zwycięstwa w grupie.
+ +1 -
Poziom: 66
dodano: 09.08.2016, 21:05, #3 LukiGK1
Aha no właśnie, a przecież w tym roku żadna polska drużyna nie zagra w LE. No chyba, że Legia, ale jakoś nie dopuszczam do siebie myśli, że mogą oni zostać wyeliminowani przez Dundalk w ostatniej rundzie eliminacyjnej do LM.
+ 0 -
Poziom: 31
dodano: 09.08.2016, 14:26, #4 Catalonca110
Co do dzisiejszego meczu o Superpuchar Europy, stawiam na Sevillę. Nie dlatego, że nie lubię Realu ( no dobra, to też xd ) ale dlatego, że 3 razy pod rząd wygrali Ligę Europy i trofeum za Superpuchar UEFA im się należy w 100%.
+ +1 -
Poziom: 84
dodano: 09.08.2016, 09:00, #5 Pustelnik
Z tą Legią to radziłbym się wstrzymać...
Dziwnym trafem jak nasze drużyny występują w roli faworytów to są bezradne jak dzieci we mgle.
+ +1 -
Poziom: 26
dodano: 09.08.2016, 06:47, #6 Janusz99
Legia Musisz!!!
+ 0 -
Poziom: 26
dodano: 09.08.2016, 06:47, #7 Janusz99
Legia Musisz!!!
+ 0 -
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.