QUIZ

Sprawdź swoją wiedzę na temat Camp Nou! Czy największy stadion w Europie ma przed Tobą jakiekolwiek... ROZWIĄŻ QUIZ

SEVILLA - FC BARCELONA

06.11.2016, godzina 20:40 miejsce: Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, sędzia spotkania: Latre S., widzów: 40812

Sevilla 1:2

do przerwy
1:1
FC Barcelona

Bramki:

Lionel Messi (43.)

Luis Suárez (61.)

Kartki:

Neymar (10.)

Sergi Roberto (44.)

Lucas Digne (66.)

Lionel Messi (83.)

Luis Suárez (88.)

Javier Mascherano (90+1)

Trener:

Luis Enrique

Barca triumfuje na Sanchez Pizjuan!

Relacje Cezary @06.11.2016 | Przeczytano 1518 razy

Barca triumfuje na Sanchez Pizjuan!
Źródło: laliga.es

W ostatnim meczu 11. kolejki LaLiga, FC Barcelona po niezwykle interesującym spotkaniu pokonała Sevillę na Sanchez Pizjuan 2:1 i nie powiększyła straty do liderującego Realu Madryt.

Przed pierwszym gwizdkiem z góry było wiadomo, że podopieczni Jorge Sampaoliego nie położą się przed rywalami i tak w rzeczywistości było - Andaluzyjczycy stosowali niezwykle wysoki pressing, przez co Katalończycy kilkukrotnie mieli problemy z wyjściem z własnej połowy. Świetna gra gospodarzy przyniosła im efekt już w 15. minucie. Pablo Sarabia ze środka pola dograł do Vitolo, po drodze nie zdołał jej przeciąć Sergi Roberto, po czym skrzydłowy Sevilli bez problemu pokonał Marka-Andre ter Stegena.

1:0 Vitolo (15')

Sevilla cisnęła dalej i od razu ruszyła do kolejnych ataków, ale zamiast podwyższenia prowadzenia, do remisu doprowadzili goście. W 43. minucie Neymar zagrał do wbiegającego w pole karne Leo Messiego, a ten mierzonym strzałem obok słupka pokonał Sergio Rico.

1:1 Messi (43')

W drugą połowę gospodarze weszli ze znacznie mniejszym animuszem, niż w pierwszą. Optyczną przewagę uzyskali Katalończycy, którzy co rusz zaczęli tworzyć sobie kolejne ofensywne akcje. Kwadrans po przerwie podopieczni Luisa Enrique pierwszy raz w tym meczu wyszli na prowadzenie - tym razem asystentem był Leo Messi, a do siatki trafił Luis Suarez.

1:2 Suarez (61')

W końcowej fazie meczu Sevilla próbowała znaleźć siły do kolejnych ataków, jednak bezskutecznie - to Barca miała więcej z gry i potrafiła kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń. Do końca rezultat nie uległ zmianie i starcie zakończyło się zwycięstwem Barcy 2:1!


Oglądaj LaLiga Santander tylko w ELEVEN SPORTS NETWORK!


Źródło: Własne

Komentarze Disqus

comments powered by Disqus

Komentarze (6 opinii) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 84
dodano: 07.11.2016, 07:34, #1 Pustelnik
Po takim meczu można odetchnąć z ulgą i powiedzieć,że wreszcie mamy to za sobą.
Barca w tym tygodniu zaaplikowała nam kolejny mecz,który miał dwa oblicza,
jednak w przeciwieństwie do meczu z City potrafiliśmy odwrócić losy meczu na swoją korzyść.
W pierwszej połowie na Ramón Sánchez Pizjuán grała tylko jedna drużyna a my nie wyszliśmy z szatni.
Robiliśmy wszystko o tempo wolniej od rywali i nic dziwnego,że raz za razem pakowaliśmy się w kłopoty.
Boki obrony były niemrawe a druga linia zagubiona i gdyby nie genialny tego dnia Mascherano to zapewne nie skończyło by się tylko na jednym golu.
Jednak jak to w piłce bywa,losy meczu odmieniła jedna kontra.
Neymar wypatrzył Messiego a Argentyńczyk bez problemu strzelił swoją jubileuszową 500-tną bramkę.
Na drugą połowę to Sevilla nie zdążyła opuścić szatni a my zaczęliśmy wreszcie grać swoje.
Z minuty na minutę nasza przewago rosła a piłkarze z Andaluzji słabli w oczach aż w końcu dopięliśmy swego i po akcji Messi-Suarez nie było czego zbierać.
W dalszej części spotkania mieliśmy jeszcze kilka znakomitych okazji do podwyższenia wyniku ale piłka jakoś nie chciała wpadać do siatki Rico.
Są więc trzy punkty i co najważniejsze obyło się bez strat w ludziach.
Jedyny uszczerbek to rozerwany but Leo ale jego akurat stać na nowy komplet.
Poziom: 20
dodano: 07.11.2016, 00:04, #2 barcelonista10
Brawo Barca!!! Podobnie jak z Mestalla tak i dzisiaj wracamy z gorącego terenu z tarczą.Po środowej porażce Barcelony w LM z Manchesterem City,piłkarze Enrique za wszelką cenę chcieli się zrehabilitować,zaliczając remontadę na Ramon Sanchez Pizjuan,niezdobytej dotąd twierdzy La Ligi.Teraz przerwa reprezentacyjna,więc trzeba dmuchać na zdrowie naszych piłkarzy i czekać na powrót rekonwalestentów.Podsumowując krótko dzisiejsze, powiem krótko:Leo i wszystko jasne.
Poziom: 26
dodano: 06.11.2016, 22:58, #3 Janusz99
Cudownie zakończony weekend!

Nie ma takiej twierdz, której nie dałoby się zburzyć. Real nam nie ucieka, ale my już za chwilę mamy wyjazd na Anoeta, a wiadomo jak tam trudno o punkty.
Poziom: 58
dodano: 06.11.2016, 22:49, #4 ZLATKO
To był kolejny trudny, ale wygrany mecz po wyjazdowym spotkaniu z Valencią. Ciągle widać problemy ze skutecznością w ofensywie, bo groźnych okazji stwarzamy sobie dużo. Jednak plus jest taki, że łatwiej poprawić skuteczność niż samo tworzenie sytuacji. Mamy dopiero listopad, więc nie jest źle. Messi był kluczowy w ofensywie, natomiast Mascherano w defensywie. Neymar w tym meczu podobnie jak od początku sezonu grał w kratkę. Genialne akcję przeplatał głupimi błędami. Miejmy nadzieję, że Brazylijczyk ustabilizuje swoją formę.
dodano: 06.11.2016, 22:45, #5 Stary Dziad [31.0.38.***]
1. bardzo cenne trzy punkty i czapki z łbów przed zespołem
2. Neymar przekombinował w 93 min a podając do Suareza by pewnie padła bramka.
W całym meczu także parę razy się...zakiwał.
3. bardzo mnie wkurza sytaacja wielokrotnie się powtarzająca,że mając piłkę 30 m przed bramką rywala, zwalniają i podają do tyłu a nawet do własnego bramkarza. Wówczas ryawal zawsze zdąży się ustawić.
4. mając taki zespół i kilka innych przed sobą, który umie i chce zaatakować, nie murując swojej bramki, należy to wiele razy w meczu wykorzystać wyjściem szybkim atakiem.
To bardzo prosty sposób na zdobycie przewagi, na zdobywanie bramek i punktów.
Barcelona tu także ma wiele do zrobienia.
Poziom: 66
dodano: 06.11.2016, 22:44, #6 LukiGK1
To był nasz najbardziej dziwaczny mecz w tym sezonie! W pierwszej połowie graliśmy taki piach, że myślałem, że polegniemy w tym meczu z 3:0. Wszyscy nasi piłkarze grali jakby mieli na plecach zawieszone 30kg. Potem nagle Neymar z Messim się obudzili i wypracowali gola, po którym wszystko się zmieniło. W drugiej połowie zespół wyszedł podbudowany (chyba kolejna mocna przemowa Enrique miała miejsce) i w miarę kontrolowaliśmy mecz. Bardzo się obawiałem tego meczu, ale na szczęście kolejny trudny wyjazd mamy zaliczony na plus. My wygrywamy na wyjazdach z Valencią, Bilbao czy Sevillą podczas, gdy Real pokonuje sobie zespoły pokroju Leganes. Cristiano i spółka na pewno stracą punkty w Sevilli albo Valencii.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.